Śląsk Wrocław vs Wisła Kraków

przewiń

Czy można zrobić zdjęcia z meczu, którego nie było? Oczywiście, że można. Brzmi to co najmniej surrealistycznie, ale kto powiedział, że polską piłką nożna rządzi logika i prawa fizyki? No, więc byłem i zrobiłem zdjęcia na spotkaniu, którego nie było.
Szczerze? Dla mnie bomba. Zrobiłem kilka ujęć, których zazwyczaj nie mam okazji pstrykać. Albo po prostu, których nie chce mi się robić. Albo jeszcze inaczej. Robić to robię wszystko, ale zazwyczaj niektóre kadry zwyczajnie przegrywają z innymi w kwestii ich późniejszego publikowania na blogu. Tym razem jest miejsce na didaskalia…

Fotografuję od prawie 20 lat i ten mecz, trzeba przyznać, wygrywa w kategorii sytuacji osobliwych. Byli kibice wystawiający dupy na murawie – co w sumie stanowi pewien standardowy element piłki nożnej. Była naga panna pląsająca po boisku rugby – i jakkolwiek po boiskach rugby ku smutkowi memu nieczęsto biegają nagie panny to jednak w samych cycuszkach nic osobliwego nie ma. Był najprawdziwszy, żywy świniak w szaliku Unii Leszno na meczu żużla – ale każdy kto wcina schabowe to i prosiaka w nieco innej formie widuje nader często. Były w końcu i gasnące reflektory przy Oporowskiej – ale i brak prądu nie jest niczym szczególnym. Nigdy jednak nie byłem na meczu, którego nie było. Na meczu, który mimo, iż nie miał dojść do skutku to celebrowany był z pełną pompą i powagą. No, więc i to wiekopomne dokonanie mam zaliczone.

Canon R3
Canon EF 24mm 1.4 L USM II
ISO 1250, 1/2000, 1.4
Canon R3
Canon RF 85mm 1.2 L USM
ISO 1600, 1/2500, 1.4

Submit a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *