Śląsk Wrocław vs Chrobry Głogów

przewiń

Jeżeli wierzyć prawdzie płynącej z internetu, z wypowiedzi miłośników i ekspertów fotografii rozsianych po nielicznych już forach, za duża ilość zrobionych zdjęć świadczy jak najgorzej o fotografującym. Według tych purystów fotoreportażu należy zwlekać do ostatniej chwili z wciśnięciem migawki, a każde jej użycie dobrze przemyśleć, najlepiej z dwa albo trzy razy…
Ja na meczu Śląska z Chrobrym zrobiłem 4218 zdjęć. Nie czekałem więc na żaden decydujący moment tylko wciskałem guzik za każdym razem, kiedy tylko zapowiadało się coś ciekawego. Z jednej strony unikam fotografowania pewnego typu akcji, z których wiem, że nie będę zadowolony. Nie łapię kopaniny na przeciwnej połowie, bo plastyka takiego ujęcia przypomina pstryk zrobiony pudełkiem po butach albo zdjęcie z imienin cioci złapane Iphonem. Nie łapię zawodników człapiących z piłką, bo takie zdjęcie bardziej przypomina brakiem dynamiki barokowy portret trumienny aniżeli akcję sportową. Z drugiej jednak strony, jeżeli tylko widzę akcję, z której mogą wyjść ekspresyjne zdjęcia o ładnej plastyce – wciskam spust migawki i tłukę tyle zdjęć ile tylko można.

Dawid Gaszyński

Wszystko jest więc dosyć skomplikowane, bo z jednej strony unikam jak ognia robienia pewnego typu zdjęć, ale z drugiej strony – jeżeli już widzę coś co rokuje dobrze, to nie ograniczam się w żaden sposób i z lubością zapycham kartę pamięci.
To niesamowity paradoks, bo mimo kilku tysięcy zdjęć złapanych na meczu, zadowolony jestem dosłownie z kilku i tylko te kilka gotów jestem komuś pokazać. Cała reszta ląduje w śmietniku.
Jak na ironię, puryści wyczekujący dobrego momentu robią na meczu o wiele, wiele mniej zdjęć, ale potem zapychają swoje galerie byle czym.
Zawsze zastanawiało mnie jaki ma sens publikowanie na swoich blogach czy autorskim Facebooku 50, 70, albo kurwa – 300 zdjęć z meczu. I nie mówię tu o tym co leci do agencji fotograficznej czy do klienta, do klubu tylko o tym co ludzie chętnie publikują na swoich autorskich profilach…

Jeżeli już jesteśmy przy agencjach fotograficznych to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że przybytki te mają o wiele wspólnego z agencjami… towarzyskimi. I to takimi z krajów trzeciego świata. Ceny wszystkiego spadły do poziomu, który nie może zapewnić egzystencji parającym się tym zajęciem – chyba, że egzystencje ograniczymy do miski ryżu; otwarte one są dla każdego bez żadnego dbania o jakikolwiek poziom, panoszą się tam ludzie różnej prowieniencji czując się dumni, że są tam gdzie są chociaż wszystko to tylko gówno warta namiastka czegoś prawdziwego. Jedni udają, że są fotoreporterami – inni udają, że są agencjami dostarczającymi zdjęcia, dla mediów, które udają, że dbają o poziom czegokolwiek.
Wyjątki są nieliczne…Jak to wyjątki.

Canon R3
Canon RF 400mm 2.8 L IS USM
ISO 2500, 1/1387, 2.8, M
Canon R3
Canon RF 85mm 1.2 L USM
ISO 250, 1/1000, 1.2, Av

Submit a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *